O znaczeniu zmysłów w kulturze
Już Arystoteles mówił, że nie ma niczego w umyśle, czego wcześniej nie poznałyby zmysły człowieka. Przedrozumienie jest więc ściśle związane z ludzkimi uwarunkowaniami cielesnymi, zdolnością rozróżniania dźwięków, obrazów, smaków, zapachów. Człowiek odbiera świat na dwóch poziomach: abstrakcyjnym oraz zmysłowym. Zarówno jedno, jak i drugie postrzeganie świata jest równie ważne w jego analizie i syntezie. Zdolność odbierania bodźców zewnętrznych pomaga nam odczytywać, rozumieć i interpretować otaczającą nas rzeczywistość. Jednak w procesie dorastania tracimy umiejętność używania wszystkich zmysłów na rzecz istnienia w języku i obrazie.
W kulturze Zachodu zmysły nigdy nie były równorzędne. Od czasów starożytnych istniała ich ścisła hierarchia. Platon rozróżniał zmysły wyższe (wzrok, słuch) oraz niższe (smak, węch). Podobnie dzielił je Arystoteles i znaczna część filozofów w wiekach późniejszych. Wzrok i słuch były uprzywilejowane ze względu na dystans percepcyjny. Im przedmiot znajdował się dalej, tym lepiej. Od momentu wynalezienia druku przez Jana Gutenberga człowiek istniał przede wszystkim w świecie wizualnym. Wiek XXI zwraca się ponownie w stronę „zmysłowego szaleństwa”. Celem niniejszej książki jest ukazanie, jak w najróżniejszych dziedzinach humanistycznych wykorzystuje się zmysły człowieka, kiedy pomagają w lepszym rozumieniu rzeczywistości i czy zawsze istnieją samodzielnie.
Ze Wstępu

